Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kathleen McGowan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kathleen McGowan. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 lipca 2015

„Oczekiwana” Kathleen McGowan #7



Zaczynając czytać „Oczekiwaną”, nie sądziłam, że powieść wciągnie mnie tak bardzo, że nie zaznam spokoju, póki jej nie skończę. Podobnie było kilka lat temu, kiedy zagłębiałam się w lekturze „Kodu Da Vinci” Dana Browna – głośnej i bardzo kontrowersyjnej powieści o poszukiwaniu Świętego Graala.
Prawdę powiedziawszy, nie wiem, jak to się stało, że nigdy wcześniej nie słyszałam o „Oczekiwanej”, a trafiłam na nią przypadkiem, podczas „biedronkowego polowania” J. O powieści Kathleen McGowan powinno być tak samo głośno jak o powieści Browna, gdyż jest tak samo kontrowersyjna jak tamta, a może nawet jeszcze bardziej, ponieważ jej autorką jest kobieta, która wierzy, iż pochodzi z rodu Jezusa z Nazaretu oraz Marii Magdaleny. Próbując udowodnić swoje przekonania, Kathleen McGrowan podążała śladami Chrystusa i Marii Magdaleny i przez dwadzieścia lat zbierała materiały do swojej książki – materiały, mające pokrycie w dokumentach historycznych oraz w legendach i opowieściach ludowych. Kierowała się mottem:
”Historia nie jest tym, co się wydarzyło. Historia jest tym, co zapisano!”
I takie właśnie motto przyświeca głównej bohaterce, Maureen i od tego zdania każdego roku rozpoczyna wykłady z historii dla studentów. Jej uczniowie muszą złożyć przysięgę:
„Ślubuję uroczyście, (…) pamiętać bezustannie, że słowa przelane na papier zostały napisane przez ludzi.”
Muszę szczerze przyznać, iż bardzo mnie to zaintrygowało i z tym większą ciekawością oddałam się lekturze. W zakończeniu powieści, w części zwanej „Posłowie”, autorka wyjaśnia, dlaczego bardziej się skupiła na doniesieniach ludowych, na wiedzy przekazywanej ustnie z pokolenia na pokolenie, twierdząc, że wydarzenia w Irlandii, w których brała bezpośredni udział, zostały wypaczone przez ludzi, którzy o nich pisali i zostały przedstawione zupełnie inaczej, niż ona je zapamiętała. Dlatego też postanowiła sceptycznie podejść do historii spisanej przez ludzi, gdyż mogli przedstawić je nieprawdziwie, ponieważ przyświecał im jakiś cel polityczny.
Dwadzieścia lat jeżdżenia po świecie, odwiedzenie Jerozolimy, Aleksandrii, a w końcu Francji, zaowocowało niepowstrzymanym pragnieniem, a nawet przymusem poddania historii w wątpliwość i powstaniem powieści o poszukującej prawdy o Marii Magdalenie Maureen, kobiecie, której data urodzin jest ściśle związana z proroctwem o Marii Magdalenie i jej potomkach – proroctwem Orval.