czwartek, 25 lutego 2016

# 47. „Z teściową za pan wróg” - Izabela Milik

Jak to jest z tymi teściami? Kochać ich czy nienawidzić? Zapewne każda mężatka miałaby na ten temat wiele do powiedzenia. Gdybym mogła przeprowadzić z nimi wywiad, otrzymałabym najprawdopodobniej wiele różnych opinii – zarówno pozytywnych jak i tych negatywnych. A co ma nam na ten temat do powiedzenia nowa debiutująca autorka, Izabela Milik?

W swojej pierwszej książce, „Z teściową za pan wróg”, stworzyła fikcyjną opowieść o relacjach młodej kobiety z teściami. Muszę tu powiedzieć (napisać), że historia ta jest niezwykle interesująca i czyta się ją jednym tchem! 
 
Główna bohaterka powieści Izabeli Milik, Ola, zakochuje się w Rafale – mężczyźnie wręcz idealnym (przystojnym, szarmanckim i zaradnym życiowo). Kiedy poznaje jego rodziców, zostaje przez nich miło przyjęta. Dziewczyna nie miała dobrych relacji z własnymi rodzicami – matka nie interesowała ani nią, ani jej siostrą i goniła za nowymi miłostkami, natomiast ojciec bił i poniżał własne córki. Dlatego też jest bardzo zaskoczona tym, jak Rafał traktuje własnych. Nie podoba jej się, kiedy chłopak krzyczy na własną matkę i ojca, nazywa ich głupimi, twierdząc, że wkrótce sama się przekona, iż „z nimi nie da się wytrzymać.” Wkrótce Ola poczuje na własnej skórze, że teściowie nie są tacy, jak się jej na początku wydawało, ale o tym za chwilę.

Miłość Oli i Rafała rozkwita, postanawiają się pobrać i mieć dziecko. Młoda dziewczyna z miesiąca na miesiąc robi sobie testy ciążowe i z utęsknieniem wyczekuje dwóch różowych kreseczek. Młodzi próbują sobie ułożyć życie, ale okazuje się, że ciąża Oli jest zagrożona i i musi skorzystać z pomocy i opieki teściowej, która robi wszystko, aby nie stracić kontroli nad życiem syna i synowej, i co tu dużo ukrywać... jest dla Oli strasznie męcząca:

(...) kiedyś dałybyśmy się pokrajać za taką troskę, czy to nie ironia? Chcą mi nieba przychylić, a ja co? Duszę się i chcę zwiać, gdzie pieprz rośnie.
­ Moja droga, to nie niebo, tylko piekło, jeśli ktoś zbyt mocno się narzuca.”


Kiedy Ola rodzi Miłoszka, jej stosunki z teściami stają się jeszcze bardziej napięte. Dziewczyna czuje się jak w potrzasku, zamknięta pomiędzy mężem, a narzucającymi się teściami.

...Z jednej strony czuję się zupełnie skrępowana, a z drugiej strony to rodzice człowieka, którego kocham, i zwyczajnie nie chcę ich zrazić do siebie, a to nieuchronne, bo widzę, że nie wiedzą co to takt, i są odporni na aluzje. Tak jakbym postawiła nogę na ruchomych piaskach.”

Szczerze powiedziawszy, powieść Izabeli Milik trochę mną wstrząsnęła. Nie wyobrażam sobie, że byłabym w stanie wytrzymać tego, co przechodziła Ola. Początkowo jej teściowie wydawali się w miarę sympatyczni – prości, zwyczajni ludzie, uwielbiający się wzajemnie przekrzykiwać. Jednak kiedy zaczęli między sobą rywalizować o względy przyszłej synowej, sytuacja zrobiła się już trochę chora. W miarę rozwoju akcji stawała się coraz gorsza. W jej wyniku Ola odsunęła się od męża i zgodni wcześniej młodzi małżonkowie zaczęli się kłócić. 
 
Biorąc do ręki „Z teściową za pan wróg”, sądziłam, że będzie to raczej lekka i przyjemna lektura, może nawet komedyjka. Jednak moje przeczucia się nie sprawdziły. Powieść ta nie ma z komedią nic wspólnego. Jest to raczej historia tragiczna, ukazująca wręcz chore relacje teściowej z synową. Chore i dla większości z nas zupełnie niezrozumiałe. Boże, broń mnie od takiej teściowej, jaką była matka Rafała, pani Hela! A jaka była? O tym się przekonacie, sięgając po lekturę debiutanckiej powieści Izabeli Milik „Z teściową za pan wróg”.

Cóż więcej mogę napisać na temat tego debiutu?

Moim zdaniem jest to dobry debiut. Autorka posługuje się prostym językiem, w związku z tym jej historię czyta się szybko i płynnie. Bohaterowie są dobrze skonstruowani, a co najważniejsze są bardzo realistyczni. Czytelnik nie jest w stanie odciąć się od opisywanych wydarzeń – zostaje porwany przez fabułę i reaguje emocjonalnie. Sama tak reagowałam, że pewne fragmenty wywoływały uśmiech na mojej twarzy, a inne sprawiały, że płakałam. Było mi strasznie żal młodej żony i matki, a teściową najchętniej utopiłabym w łyżce wody.

Sama konstrukcja powieści, moim zdaniem, jest bardzo dobra. Autorka podzieliła ją na cztery części. Pierwsza, najdłuższa, wprowadza czytelnika w sytuację i daje mu czas na poznanie bohaterów oraz ich ocenę. Druga przedstawia etap, kiedy Ola jest na granicy wytrzymałości i cierpi, nie czując wsparcia męża przez co popada w depresję. Dwie ostatnie części natomiast wywołały we mnie mieszane uczucia – odniosłam wrażenie, jakby pani Milik stworzyła dwa odmienne zakończenia swojej historii. Przyznaję, że jest to niewątpliwie ciekawy zabieg z jej strony – to tak jakby dała mi możliwość wybrania tego, które mi się bardziej spodoba.

Jedyną rzeczą, do której mogłabym się przyczepić, jest spora ilość błędów stylistycznych, które powinien wyłapać wprawny korektor. Nie ujmuje to jednak na wartości całości utworu. Poza tym jestem przekonana, że z biegiem czasu autorka udoskonali swój warsztat pisarski, który notabene już i tak jest bardzo dobry i w następnych powieściach będzie ich znacznie mniej. 
 
Podsumowując, „Z teściową za pan wróg” jest interesującym obrazem, przedstawiającym niełatwe i skomplikowane relacje pomiędzy teściową, a synową. Relacje, które jedną ze stron mogą doprowadzić do załamania i depresji. Jest doskonałą lekturą dla kobiet, które są zarówno po jednej jak po drugiej stronie barykady. Lekturą, która może je skłonić do spojrzenia na siebie krytycznym okiem, do zastanowienia się nad popełnianymi błędami. Polecam tę pozycję wszystkim kobietom!

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję portalowi sztukater.pl.


Moja ocena: 5/6
Autor: Izabela Milik
Gatunek: Literatura współczesna
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 306
Data wydania: 18-09-2015
Nr ISBN: 978-83-7942-903-5