niedziela, 25 października 2015

# 31 „Opowieść niewiernej” – Magdalena Witkiewicz



Po przeczytaniu lekkiej komedii („Moralność pani Piontek” – klik), postanowiłam sięgnąć po nieco poważniejszą lekturę autorstwa Magdaleny Witkiewicz. „Opowieść niewiernej”, bo o niej w tej chwili mówię (piszę), to powieść, od której nie mogłam się oderwać, podobnie jak od zabawnej historii o Gertrudzie Poniatowskiej. Jest tak samo interesująca, choć podejmuje całkiem inny temat i jej celem nie jest rozbawienie czytelnika, lecz przedstawienie dogłębnego portretu psychologicznego kobiety, dopuszczającej się zdrady małżeńskiej.
Narratorka, a zarazem główna bohaterka, swoją opowieść zaczyna w następujący sposób:

„Zdrada zawsze była dla mnie czymś złym, haniebnym i obrzydliwym. Czymś, co rujnuje związek, zabija miłość, niszczy marzenia, daje ogromne poczucie niesmaku. Myślałam, że cudzołożnicy zawsze gorzko żałują swoich czynów, spuszczają oczy i gęsto się tłumaczą, pragnąc przebaczenia.”

Nigdy nie brała pod uwagę, że to ona może zdradzić.

A jednak…

Co takiego się stało, że dopuściła się tak okropnego czynu? W jaki sposób do tego doszło? Im dalej się zagłębiamy w lekturze, tym więcej się dowiadujemy – powieść Magdaleny Witkiewicz jest swoistą genezą rozpadu małżeństwa i zdrady.

Już od pierwszego rozdziału Ewa snuje swoją smutną opowieść, cofając się do dnia oświadczyn, ślubu cywilnego (bez białej sukni, o której zawsze marzyła), wspomina też swoje poprzednie, przelotne związki z mężczyznami. Wybrała jednak Maćka, który był na tyle leniwy, że nie stać go było na to, aby klęknąć przed nią, jak nakazuje tradycja i poprosić ją o rękę. Później, jak się okazało, nie chciało mu się robić wielu innych rzeczy – po ślubie romantyzm odszedł w siną dal i nie było już szalonych wycieczek, miłych wakacji, wyjść do kina czy restauracji. Ot, proza życia – dom, praca, dom, praca… i okazuje się, że to właśnie Ewa musi przez cały czas rezygnować z własnych marzeń. Z biegiem czasu okazuje się, że Maciek jest skrajnym egoistą, myślącym tylko o własnych potrzebach, a Ewa jest gdzieś na drugim planie – jest bo jest… poza tym z żoną oszczędniej, bo płaci się mniej fiskusowi przy rozliczeniu rocznym. Nieco później kobieta traci dziecko, a wkrótce potem pracę, popada w depresję, a małżonek goni za pieniędzmi i zaczyna budować dom w Krakowie, oczywiście nie pytając żony, czy chce się tam przeprowadzić i nie wprowadzając jej w żadne szczegóły projektu ich przyszłego gniazda rodzinnego. No cóż… oziębłość, całkowita obojętność, a nawet ciągła krytyka… czy to nie wystarczające powody, aby w końcu zacząć szukać ciepła i zrozumienia w ramionach innego mężczyzny?
Jak zakończy się historia Ewy i Maćka? Czy mąż dowie się o zdradzie i wybaczy niewiernej żonie? A może ją zostawi? Jak potoczą się ich dalsze losy? Czy Ewa będzie w końcu szczęśliwa? Jeśli chcecie się tego dowiedzieć, przeczytajcie powieść Magdaleny Witkiewicz „Opowieść niewiernej”.
Sądzę, iż nie mogę przemilczeć faktu, iż autorka potrafi wykreować doskonałych i wyrazistych bohaterów. Nie mogę być również obojętna wobec lekkości stylu, w jaki przekazuje nam bardzo ważne treści. Magdalena Witkiewicz ma niesamowity dar – czytając jej powieści (co prawda do tej pory tylko dwie), nawet „Opowieść niewiernej”, wielokrotnie się uśmiechałam, mimo iż ogólna tematyka utworu nie jest radosna.
Nie ukrywajmy tego, że „Opowieść niewiernej” nie jest literaturą wielkich lotów, literaturą przez wielkie „L”. Jest jednak powieścią, która podejmuje bardzo istotny temat ze społecznego punktu widzenia. Magdalena Witkiewicz bez owijania w bawełnę pokazuje nam jak wygląda rozpad małżeństwa oraz co sprawia, że kobieta dopuszcza się zdrady. Właśnie! Kobieta! Autorka jest kobietą, więc napisała powieść z punktu widzenia kobiety – kobieca psychika jest jej znacznie bliższa niż męska. Zanim sięgnęłam po tę powieść, poczytałam kilka recenzji i co zauważyłam? Otóż, kilku recenzentów stwierdziło, że mało im było Maćka w tej powieści – za mało jego myśli, jego uczuć et cetera… A ja stwierdzam, że mi tego nie brakuje! „Opowieść niewiernej” jest opowieścią Ewy i to na niej skupiła się autorka – na jej myślach, na jej uczuciach, na jej poczuciu odrzucenia, na jej braku zrozumienia przez mężczyznę, któremu ślubowała miłość i wierność do grobowej deski. Mało tego… ja wręcz sądzę, że autorka doskonale wyważyła proporcje w jakich Maciek ma się w tej opowieści pojawiać. Gdyby miała się skupiać na obojgu małżonkach, to już nie byłaby „Opowieść niewiernej” tylko na przykład „Opowieść niewiernej i zdradzonego”. A nie o to autorce chodziło. Powieść Magdaleny Witkiewicz rozbiera na czynniki pierwsze psychikę kobiety i bez ogródek wyjawia nam, co doprowadziło do tego, że Ewa w ogóle zdradziła męża.
Na zakończenie chciałabym dodać, że powieść Magdaleny Witkiewicz bardzo mi się podobała i polecam ją nie tylko kobietom. Mężczyźni wiele by się nauczyli, czytając „Opowieść niewiernej” – może inaczej spojrzeliby na swoje żony… może zaczęliby okazywać im więcej uczuć i bardziej dbać o wspólny związek. Bo przecież miłość należy podsycać, aby kiedyś nie wygasła. Czasem wystarczą drobne gesty. Niby niewiele, a tak wiele znaczy.

Moja ocena: 5/6
Autor: Magdalena Witkiewicz
Gatunek: Powieść obyczajowa
Wydawnictwo: Świat Książki
Ilość stron: 224
Data wydania: 2012
Nr ISBN: 978-83-273-0044-7