niedziela, 25 października 2015

# Oscarowy Tag Książkowy




Kilka dni temu zostałam nominowana do Oscarowego Tagu Książkowego przez Olę, właścicielkę bloga Alek czyta. Jest to moja pierwsza nominacja w jakimkolwiek Tagu. Bardzo dziękuję Oli za okazane zaufanie i nominację. Szczerze mówiąc, zmusiłaś mnie do głębokiej refleksji, gdyż nigdy dotąd nie zastanawiałam się nad nominowaniem książek do jakiejkolwiek nagrody. A Oscar? No cóż, kojarzy mi się z najbardziej prestiżową.
Przejdę teraz do moich propozycji, choć wybranie tych najlepszych nie było dla mnie łatwe.

Nagroda Akademii Filmowej, czyli Oscar dla najlepszej 
(póki co) książki wydanej w 2015 roku

No i jak mam wybrać tę najlepszą, kiedy przeczytałam kilka książek wydanych w tym roku i większość z nich okazała się strzałami w dziesiątkę? Były naprawdę dobre i pod względem przedstawianej treści, jak i pod względem wartości literackiej – stylu, piękna języka, zaskakujących czytelnika wydarzeń oraz ogólnego przesłania. Spośród nich godne zastanowienia są: „Sekret O’Brienów” Lisy Genovy (recenzja klik), „Sczęśliwy dom” Krystyny Mirek (recenzja tutaj) oraz „Ostatnie pięć dni” Julie Lawson Timmer (moja recenzja – klik). Z tych trzech pozycji na tytuł najlepszej książki wydanej w 2015 roku moim zdaniem najbardziej zasługuje chyba powieść „Ostatnie pięć dni” Julie Lawson Timmer. A dlaczego? Gdyż jest wspaniała i wzruszająca do łez. Poza tym jest to doskonały debiut literacki i właśnie dlatego, moim skromnym zdaniem, zasługuje na najwyższą nagrodę i na tytuł Najlepszej książki wydanej w 2015 roku.



Oscar dla najlepszego aktora pierwszoplanowego, 
czyli Twój ulubiony główny bohater.

Również trudny wybór, gdyż okropnie ciężko wybrać tego jedynego spośród bohaterów książek, które w ostatnim czasie przeczytałam, nie mówiąc już o tych, które czytałam dużo wcześniej. I znów muszę się głęboko zastanowić nad trzema bohaterami ostatnio czytanych powieści:  
1.     nad Joe O’Brienem za niezłomną postawę wobec śmiertelnej choroby oraz za pragnienie nauczenia własnych dzieci, w jaki sposób z nią żyć.
2.     nad Holderem Deanem z „Loosing Hope” autorstwa Colleen Hoover za przyjacielską postawę wobec odnalezionej Hope, za okazaną jej pomoc i zrozumienie oraz za niezwykłą, jak u nastolatka, dojrzałość emocjonalną.
3.     nad Archerem Hale z powieści Mii Sheridan pt. „Archer’s Voice” – ogólnie za bycie właśnie Archerem (!) – facetem skrzywdzonym w dzieciństwie, zamkniętym we własnym świecie. Za bycie facetem, który potrafi stawić czoła własnym demonom i dla miłości walczy o to, by wyjść ze skorupy.
W tej kategorii wygrywa Archer Hale. Jest dla mnie bezsprzecznie i bezapelacyjnie najlepszym i najbardziej przeze mnie lubianym bohaterem pierwszoplanowym. Szkoda tylko, że tak cudowna powieść nie doczekała się jeszcze polskiego wydania, ale rozmawiałam już na Facebooku z autorką i jest nadzieja, że za jakiś czas polscy czytelnicy będą mieli okazję poznać tego bohatera. 





Oscar dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej,
 czyli Twoja ulubiona główna bohaterka.

Zastanówmy się przez chwilę, która z bohaterem zasługuje na tę nominację.

1.     Brie Prescot, bohaterka powieści Mii Sheridan „Archer’s Voice” za czułość i oddanie, jakimi się wykazała w roli nauczycielki Archera Hale’a.

2.     Ellen Moore, bohaterka powieści Heather Gudenkauf „Małe cuda” za oddanie z jakim wykonywała swoją pracę opiekunki społecznej.

3.     Gertruda Piontek, bohaterka powieści Magdaleny Witkiewicz „Moralność pani Piontek” za to, że, ot po prostu, rozbawiła mnie do łez.

W tej kategorii chyba jednak najlepsza jest współczesna Aniela Dulska, czyli Gertruda Piontek. Dawno się tak nie uśmiałam przy czytaniu, jak przy lekturze tej powieści.




Oscar dla najlepszego aktora drugoplanowego, 
czyli Twój ulubiony drugoplanowy bohater

W tej kategorii nominuję:
1.     Guya z powieści Victorii Scott „Ogień i woda
2.     Daniela z powieści Colleen Hoover „Hopeless” za niezwykłe poczucie humoru i zawadiactwo.
3.     Ryan z powieści Brittany C. Cherry „Kochając pana Danielsa” – za to, że był wspaniałym przyjacielem dla Ashley, mino własnych problemów ( a moja recenzja już wkrótce).

A wygrywa…. Ryan!


Oscar dla najlepszej aktorki drugoplanowej, 
czyli Twoja ulubiona drugoplanowa bohaterka.

W tej kategorii moim zdaniem na uwagę zasługują:

1.     Emma, córka Aurory Greenway z powieści Larry’ego McMurtry „Czułe słówka”.
2.     Wiesława Potocka, ciotka Malwiny Michalskiej, bohaterki powieści „Miłosne kolizje” autorstwa Michaliny Kłosińskiej – Moeda za to, że nie zdała się na ślepy los i doprowadziła do spotkania siostrzenicy z Robertem Lisowskim. Dzięki jej działaniom miłość tych dwojga miała szansę rozkwitnąć. Recenzja powieści już wkrótce na blogu.
3.     Katie O’Brien z powieści Lisy Genovy „Sekret O’Brienów za to, że udało jej się przekonać ojca, aby został z rodziną do końca.

Nagrodę przyznaję Katie O’Brien.



Oscar dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego, czyli książka, na której przetłumaczenie czekasz z niecierpliwością.

Jest wiele anglojęzycznych książek, które pragnęłabym przeczytać również w rodzimym języku i postawić na półce ich papierową wersję. Jednak chyba najbardziej wyczekuję na polskie wydanie powieści Mii Sheridan, które są napisane pięknym językiem i są niezwykle wzruszające. Mia Sheridan wspaniale pisze o przeciwnościach losu, krzywdzie i jak w przypadku „Kylanda” skrajnej biedzie, wplatając w fabułę motyw miłości. Jej powieści są inspirowane znakami zodiaku, ich symboliką i związkiem z charakterem człowieka.
 



Oscar za najlepszy pełnometrażowy film animowany, 
czyli Twoja ulubiona powieść dla dzieci.

Nie będę daleko szukać powieści dla dzieciaków. Od razu powiem, że do moich ulubionych książek z dzieciństwa, należą powieści Małgorzaty Musierowicz.


A dla tych trochę młodszych "Przygody Filemonka bezogonka".







Oscar za najlepszy krótkometrażowy film animowany, 
czyli Twój ulubiony zbiór bajek dla dzieci.

Z dzieciństwem kojarzą mi się „Baśnie Andersena”, ale mój synek wolał „Bajki Ezopa” ze zbiorku „Tańczący wielbłąd i inne bajki Ezopa”.


Oscar za najlepszy montaż, czyli najlepiej wydana
 (pod względem graficznym) książka.


 



Uff… Trudny wybór. Siedzę i przeglądam okładki książek, a moje chłopaki spoglądają na mnie jak na idiotkę ;).
Chyba „Ogień i woda” Victorii Scott. Tak! Zdecydowanie ta. 







Oscar za najlepsze kostiumy, czyli najlepsza powieść historyczna.

W tej kategorii króluje dla mnie „Trylogia” Henryka Sienkiewicza oraz „Quo Vadis”. Wychowałam się na tych powieściach i zawsze będą dla mnie ważne. Lubię często do nich wracać.



Oscar za najlepszą reżyserię, czyli Twój ulubiony autor/ulubiona autorka.

Ciężko mi się zdecydować i wybrać jedną ulubioną autorkę, gdyż mam ich kilka. Na pewno wśród tych ulubionych jest Heather Gudenkauf, Julie Lawson Timmer oraz Mia Sheridan. Natomiast spośród naszych rodzimych pisarek nie mogę nie wymienić Krystyny Mirek, Magdaleny Witkiewicz i (może powiecie, że jestem niedzisiejsza) Eliza Orzeszkowa.





Oscar za najlepszy scenariusz adaptowany, czyli Twoja ulubiona ekranizacja filmowa.

Tu zdecydowanie mówię – „Igrzyska śmierci”. 




Oscar za najlepszy scenariusz oryginalny, czyli książka, którą chętnie zobaczysz na dużym ekranie.

Po przeczytaniu najnowszej powieści Magdaleny Witkiewicz (recenzja wkrótce na blogu), bez namysłu odpowiadam: „Po prostu bądź”!



Oscar za najlepsze zdjęcia, czyli książka, w której pojawiają się zdjęcia i ilustracje.


Tutaj bezapelacyjnie królują przeniesione na papier bajki Disneya.






Oscary honorowe i specjalne, czyli Twoja ulubiona książka uhonorowana nagrodą literacką.

Bezsprzecznie i bezapelacyjnie „Quo Vadis” Henryka Sienkiewicza.


Na koniec wypadałoby kogoś nominować, prawda?  Tylko kogo? Oto jest pytanie, zwłaszcza, że bloga prowadzę od niespełna trzech miesięcy i nadal czuję się nowa w świecie blogerów. Nie znam jeszcze zbyt wielu, nie wiem, kto z chęcią bierze udział w tagach, a kto nie ma na to ochoty. 
Uwaga! Uwaga! Niniejszym nominacje otrzymują: