wtorek, 29 września 2015

# 28 Wzruszająca podróż przez „Ostatnie pięć dni” Julie Lawson Timmer




Dowiedziawszy o istnieniu choroby Huntingtona z powieści Lisy Genovy pt. „Sekret O’Brienów” (moja recenzja tutaj), zaczęłam szukać więcej informacji na jej temat, a od jednej z czytelniczek mojego bloga otrzymałam informację, że istnieje jeszcze jedna pozycja na rynku wydawniczym, podejmująca temat związany z HD. Postanowiłam więc się z nią zapoznać i szczerze mówiąc, nie żałuję tej decyzji. „Ostatnie pięć dni” jest warte każdej chwili, którą spędziłam przy lekturze. I nieważne, że czytałam już powieść Lisy Genovy, opisującej tę chorobę. „Ostatnie pięć dni” jest diametralnie różne.

Na wstępie jednak chciałabym napisać słów kilka o autorce.

Otóż Julie Lawson Timmer wychowała się w Stratford, w stanie Ontario, w Kanadzie. Obecnie wraz z mężem i czwórką nastoletnich dzieci mieszka w Ann Arbor, w stanie Michigan. Jest właścicielką dwóch psów. Jak każda kobieta stara się godzić wiele obowiązków – jest pisarką, prawnikiem, mamą/macochą i okropną kucharką. „Ostatnie pięć dni” to debiutancka powieść Julie i została wydana w 2014 roku przez Wydawnictwo Putnam. Kolejna – „Untethered” pojawi się w przyszłym roku.

Nie jest moim zamiarem dokonywać porównawczej analizy powieści Julie Lawson Timmer oraz książki Lisy Genovy. Napomknę tylko, że pierwsza z nich opisuje HD z punktu widzenia chorej kobiety, natomiast druga z punktu mężczyzny. Poza tym „Ostatnie pięć dni” nie jest tylko powieścią nawiązującą do choroby Huntingtona. Autorka podejmuje jeszcze jeden, bardzo istotny temat.
„Ostatnie pięć dni” to wzruszająca powieść o miłości i nadziei, o bezgranicznej miłości jaką rodzic, również ten przybrany, darzy swoje dziecko. To powieść o chorobie Huntingtona oraz o trudnych decyzjach. Powieść, która budzi w czytelniku wiele emocji i wzrusza do łez.
Mara, jest adopcyjną matką Lakshmi. W wieku czterdziestu lat dowiaduje się, że cierpi na chorobę Huntingtona i jej świat legł w gruzach. Oczywiście, choroba nie pojawiła się nagle, jednak Mara nie zdawała sobie sprawy z tego, że kłopoty z pamięcią, rozdrażnienie oraz niezgrabność (upuszczanie przedmiotów, potykanie się) mogą być objawami czegoś tak okropnego jak HD. Mimo usłyszanego wyroku, Mara jak najdłużej jest czynna zawodowo i pracuje jako prawnik. Ma wspaniałą asystentkę, która wzięła na siebie część jej obowiązków, dzięki czemu kobieta może jak najdłużej ukryć swój stan przed współpracownikami i wspólnikami kancelarii. Jednak z czasem musi całkowicie zrezygnować z aktywności zawodowej. Wraz z mężem starają się przygotować córkę na to, co przyniesie choroba, ale Mara nie spodziewała się, że HD będzie postępować w tak zastraszającym tempie. Kiedyś miała nadzieję, że minie sporo czasu, nim będzie całkowicie uzależniona od opieki bliskich. Nadchodzi jednak taki dzień, w którym ta nadzieja umiera – przestaje panować nad własnym ciałem oraz nad własnymi potrzebami fizjologicznymi. Cierpi, kiedy okazuje się, że własna córka wstydzi się matki i nie chce, żeby przychodziła do szkoły, nie chce, żeby Mara w ogóle wychodziła z domu – pląsawica powoduje, że kobieta zachowuje się jak osoba pijana. Bohaterka wyznacza sobie pięć dni… pięć dni na to, aby pożegnać się z bliskimi, z córką, z mężem, rodzicami oraz bliższymi i dalszymi znajomymi. Podjęła decyzję – nie chce być ciężarem!
Mimo iż motyw Mary i choroby Huntingtona jest motywem dominującym, autorka wprowadza drugiego bardzo ważnego bohatera i porusza temat miłości rodzica zastępczego. Tym bohaterem jest Scott, który wraz z żoną podejmuje się zastępczej opieki nad ośmioletnim chłopcem, pochodzącym z trudnej rodziny. Opieka ma trwać rok, do czasu aż biologiczna matka chłopca wyjdzie z więzienia. W chwili, w której poznajemy Scotta, pozostaje mu pięć dni do pożegnania się z małym Curtisem. W miarę rozwoju akcji dowiadujemy się, iż Scott bardzo zżył się ze swoim wychowankiem i nie wyobraża sobie dnia, w którym będzie musiał się z nim rozstać. Z Marą łączy go forum internetowe, gdzie wymieniają się doświadczeniami i poglądami na temat bycia rodzicami adopcyjnymi. Członkowie grupy zaprzyjaźniają się i wspierają się w trudnych chwilach. Mara nie wspomina o swojej chorobie ani Scottowi, ani innym użytkownikom strony.
Jeśli chcecie się dowiedzieć jak decyzja Mary wpłynie na nią samą oraz na jej bliskich, a co najważniejsze, czy kobieta naprawdę zrealizuje swój plan, koniecznie sięgnijcie po debiutancką powieść Julie Lawson Timmer! Jeśli chcecie poznać Scotta, jego wychowanka Curtisa oraz przekonać się, co przyniesie im los, przeczytajcie „Ostatnie pięć dni”!
„Ostatnie pięć dni” to powieść o najtrudniejszych wyborach, przed jakimi może stanąć człowiek. Powieść, która zmusza czytelnika, by przeżywał wszystko wraz z bohaterami i zmusza do refleksji, do zastanowienia się, co byśmy zrobili, będąc na ich miejscu. To powieść chwytająca za serce i niesamowicie wzruszająca.

Czytając tę książkę aż trudno było mi uwierzyć, iż jest to debiut! Powieść jest naprawdę doskonała! Autorka wykazała się niezwykłym talentem, tworząc historię, która ma niejedno dno. Wielowątkowość, wielowymiarowość, dobrze skonstruowani bohaterowie i dokładne wyczerpanie opisywanych problemów są prawdziwym atutem powieści Julie Lawson Timmer! Jeśli tak wygląda debiut w wykonaniu tej autorki, z niecierpliwością będę wyczekiwała jej kolejnej powieści!
Polecam, polecam i jeszcze raz polecam!

Julie, it's awesome book! Thank you for it!


Moja ocena: 6/6
Autor: Julie Lowson Timmer
Gatunek: Powieść obyczajowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 432
Data wydania: 16-04-2015
Nr ISBN: 978-83-7961-203-1