niedziela, 4 października 2015

# 29 „Dom bez mężczyzn” Karine Lambert



„Dom bez mężczyzn” to debiut literacki Karine Lambert, belgijskiej fotografki. To krótka mini powieść, w której autorka przedstawia pięć kobiet, mieszkających w jednej kamienicy. Kobiet, które wyrzekły się mężczyzn. Czy takie wyrzeczenie jest możliwe? Przecież mężczyźni są, istnieją i egzystują wszędzie wokół nas. Spotykamy się z nimi na każdym kroku – w szkole, na ulicy czy w pracy. Karine Lambert również podkreśla, iż świat jest pełen mężczyzn – nie mają oni jednak dostępu do pewnej paryskiej kamienicy. Do „Casa Celestina” nie może wejść żaden facet – nawet elektryk musi być kobietą.
Ta krótka, licząca sobie zaledwie dwieście stron, powieść zaczyna się w chwili pożegnania na lotnisku – cztery kobiety żegnają, wyjeżdżającą do Bombaju przyjaciółkę, Carlę. Dziewczyna nie wyjeżdża na zawsze, ale znalazła nową lokatorkę, która ma zająć jej mieszkanie, Juliette. Juliette jest młodą i atrakcyjną kobietą, która nie do końca rozumie, panującej w kamienicy zasady unikania mężczyzn i ze zdziwieniem pyta:
– To znaczy, że zastępujecie miłość robieniem glinianych garnków i pływalnią?”

I nie boi się wypowiadać na głos swoich opinii:
„– Życie bez mężczyzn to życie bez soli, bez cukru, bez pieprzu i bez miodu. Tak to już jest, nie uda wam się tego zmienić – upierała się Juliette.
Juliette bardzo lubi nowe mieszkanie i podobają jej się kobiety, z którymi dzieli kamienicę, nawet ekscentryczna właścicielka, którą wszystkie nazywają Królową. Wszystkie są miłe i ciepłe, zaprzyjaźnia się z nimi i wspólnie spędzają czas na pogawędkach. Nie przeszkadza jej nawet fakt, że jest najmłodszą lokatorką „Casa Celestina”.
W miarę rozwoju akcji, autorka po kolei przedstawia nam biografie każdej z bohaterek. Wszystkie, prócz najmłodszej Juliette, mają powody, aby uważać mężczyzn za gburów i zdrajców, dlatego też bez żalu dostosowują się do podstawowej zasady, którą wprowadziła Królowa – żaden mężczyzna nie może przekroczyć progu kamienicy. Jedynym męskim osobnikiem, akceptowanym przez mieszkanki jest Jean-Pierre, który jest… kotem.
Jeśli chcecie się dowiedzieć, dlaczego bardzo żywiołowa Włoszka, Giuseppina, sympatyczna Simone i zakochana w swoim mężu Rosalie, postanowiły wyrzec się mężczyzn, koniecznie sięgnijcie po krótką powieść Karine Lambert „Dom bez mężczyzn”.
Jak już wcześniej wspomniałam „Dom bez mężczyzn” jest debiutem literackim. Czytelnik to czuje, a jednak z przyjemnością zagłębia się w lekturze. Powieść tę czyta się z przyjemnością, jednak miałam wrażenie, że te dwieście stron to stanowczo za mało. Autorka mogłaby dodać więcej opisów. Brakowało mi plastyczności, która mogłaby pobudzić moją wyobraźnię – opisy mieszkań każdej z bohaterek mogłyby zdradzić nam coś więcej o ich charakterze. Budując postaci, autorka bardziej skupiła się na ich przeszłości. Podała powody, dla których zrezygnowały z mężczyzn lecz niewiele wiemy o ich charakterze przed tymi wydarzeniami oraz o tym, jakie są obecnie. W zasadzie, można stwierdzić, że Karine Lambert stworzyła bardzo powierzchowne bohaterki i podała nam za mało informacji o ich charakterze oraz marzeniach. Jednak mimo tych braków, książka jest przyjemną i lekką lekturą. Dialogi są dość wartkie i nie pozbawione poczucia humoru, choć nie sprawiają, że chce się śmiać na głos.
Sądzę, że w autorce tkwi potencjał i wierzę w to, iż jej następne dzieło będzie znacznie lepsze niż „Dom bez mężczyzn”.
Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję portalowi 


Moja ocena: 3,5/6
Autor: Karine Lambert
Gatunek: Powieść obyczajowa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Ilość stron: 200
Data wydania: 02-07-2015
Nr ISBN: 978-83-8069-037-0