niedziela, 9 sierpnia 2015

# 14. Lisa Genova „Motyl”



Jak często zdarza nam się zapomnieć o czymś, co mamy zrobić, o umówionych spotkaniach? Czasami zdarza nam się zapomnieć jakiegoś słowa – doskonale wiemy, co chcemy powiedzieć, ale to najodpowiedniejsze słowo, gdzieś nam uciekło, zniknęło w czeluściach naszej pamięci. Też tak czasem macie? Jak tak i do tej pory zbytnio się tym nie przejmowałam. Jednak po przeczytaniu powieści Lisy Genovy „Motyl”, łapię się na tym, iż zastanawiam się, czy w mojej rodzinie występują przypadki choroby Alzheimera. Nie przypominam sobie, aby jakaś ciotka, wujek, czy też któreś z dziadków miało objawy demencji i oddycham z ulgą.
Z reguły wszyscy uznają, iż choroba Alzheimera, zdarza się dopiero w podeszłym wieku. Lisa Genova uświadamia nam, że jest to mylne przekonanie, gdyż osoby mające zmutowane geny, mogą na nią zapaść w stosunkowo młodym wieku – po czterdziestce czy po pięćdziesiątce. Na przykładzie głównej bohaterki, Alice Howland – pięćdziesięcioletniej kobiety, profesora Harwardu, specjalizującej się w psychologii kognitywnej, kobiety niezwykle mądrej i aktywnej zawodowo, obserwujemy w jaki sposób przebiega ta choroba i jak zmienia człowieka. A co najważniejsze, na Alzheimera patrzymy z punktu widzenia osoby chorej. Dowiadujemy się, co czuła Alice, usłyszawszy diagnozę i co czuła z każdym kolejnym miesiącem, kiedy choroba siała coraz większe spustoszenie w jej mózgu.
„Motyl” jest wzruszającą opowieścią o kobiecie, która próbuje sobie poradzić ze świadomością, iż nadejdzie taki dzień, kiedy nie pozna najbliższych jej osób – męża i dzieci. O kobiecie, która nie wie jak powiedzieć uwielbiającemu jej mądrość mężowi, że cierpi na tę chorobę i myśli o samobójstwie, chcąc zaoszczędzić rodzinie kosztów i kłopotów związanych z opieką nad nią. Poza tym boi się tego, co się z nią stanie i nie chce być całkowicie uzależniona od innych.
”CHCIAŁA SIĘ ZABIĆ. Mimowolne myśli o samobójstwie naszły ją nagle i niespodziewanie, zmiatając pozostałe refleksje z jej głowy, zamykając ją w ciemnym i koszmarnym kącie na długie dni. Brakowało im jednak wytrzymałości i osłabły, okazując się być przelotnym kaprysem. Nie chciała jeszcze umierać. Wciąż była szanowanym wykładowcą psychologii na Harvardzie. Wciąż potrafiła czytać, pisać oraz właściwie korzystać z łazienki. Miała czas. I musiała powiedzieć Johnowi.”
Właśnie dlatego przygotowała dla siebie zestaw pytań, zapisując je w swoim Black Berry, z którym się nie rozstawała oraz plik o nazwie „motyl” z instrukcjami, co ma zrobić, jeśli nie będzie znała odpowiedzi, na którekolwiek z tych pytań:
„Alice, odpowiedz na poniższe pytania:
1. Jaki mamy miesiąc?
2. Gdzie mieszkasz?
3. Gdzie znajduje się twój gabinet?
4. Kiedy urodziła się Anna?
5. Ile masz dzieci?
Jeżeli odpowiedź na któreś z pytań sprawia ci problemy, odszukaj w swoim komputerze plik o nazwie „Motyl” i natychmiast zastosuj się do umieszczonych tam instrukcji.”
Powieść Lisy Genovy jest tak skonstruowana, że wciąga czytelnika od pierwszego akapitu. Najpierw poznajemy Alice jako aktywną kobietę, zapracowaną i podróżującą na wykłady. Właśnie w czasie jednego z odczytów zauważa u siebie problemy z wyrażeniem swoich myśli – nie potrafi znaleźć odpowiedniego słowa i zastępuje je mało precyzyjnym słowem „rzecz”. Alice zdaje sobie sprawę z tego, że coraz częściej się zapomina, że jest rozkojarzona i ma problemy ze skupieniem myśli. Jednak początkowo zrzuca to na karb przemęczenia oraz menopauzy. Jej lekarz rodzinny ma chyba podobne zdanie i przepisuje jej witaminy, lecz objawy nie ustępują – jej stan się pogarsza, a Alice jest na tyle inteligentna, że zdaje sobie z tego sprawę. Zostaje przebadana przez neurologa, poddana wielu badaniom i testom na pamięć, w końcu pada diagnoza, która dla tej niezwykle aktywnej kobiety jest jak wyrok.
W dalszej części powieści, miesiąc po miesiącu, obserwujemy pogarszający się stan Alice, jej coraz większe zagubienie, zauważamy jak zmieniają się jej odpowiedzi na zadawane pytania w czasie testów neurologicznych oraz na te, które sama dla siebie przygotowała. Razem z bohaterką przeżywamy chwile strachu, kiedy gubi się w czasie biegania, zaskoczenie, kiedy okazuje się, że weszła do nie swojej kuchni i opróżnia szafki, gdyż nie może niczego znaleźć. Widzimy bałagan, jaki robi, kiedy czegoś szuka, chociaż sama nie wie czego – przerażonemu mężowi odpowiada: „(…) dowiem się, czego szukam, jak to znajdę.” Nie wiemy jednak, co to było – autorka nie zdradza nam, co było przyczyną opróżnienia wszystkich szaf, znajdujących się w domu. Przypuszczam, że to Black Berry, który po kilku tygodniach John znajduje w zamrażalce, szukając kurczaka, aby przygotować posiłek.
Do pewnego czasu Alice doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co się z nią dzieje, wie, że jej mózg przestaje pracować, że jej komórki obumierają, sprawiając, że powoli przestaje być istotą myślącą. Pragnie jak najlepiej wykorzystać ten czas i pobyć z mężem i z dziećmi. Dlatego jest zdruzgotana, kiedy mąż oznajmia, iż przystępuje do badań naukowych nad nowym lekarstwem na raka i będą musieli się przeprowadzić do Nowego Jorku. Alice zdaje sobie sprawę, choć dociera to do niej z pewnym opóźnieniem, że decyzja jej męża wywołuje sprzeczkę pomiędzy nim i dziećmi. Wie, że rozmawiają o niej w taki sposób, jakby nie było jej obok:
„– Powiedziała, że nie chce tam jechać. Śmiało, zapytaj ją. To, że choruje na Alzheimera, nie oznacza, że nie wie, czego chce. O trzeciej nad ranem chciała jajecznicę z tostem i nie chciała płatków ani bekonu. Z całą pewnością nie chciała też wracać z powrotem do łóżka. Lekceważysz jej potrzeby tylko dlatego, że ma Alzheimera – powiedziała aktorka.”
W którymś momencie Alice już nie pamięta imion swoich dzieci. Myśli o nich jako o „matce” (gdyż wie, iż urodziła dzieci), „aktorce”, a jej mąż to człowiek o nazwie „tata”. Znalazłszy plik o nazwie „Motyl” we własnym komputerze i przeczytawszy instrukcje dawnej Alice, próbuje je zrealizować, ale… zapomina, co miała zrobić.
Powieść Lisy Genovy jest napisana prostym językiem, mimo że autorka jest doktorem nauk medycznych w dziedzinie mikrobiologii. Nie ma w niej trudnych terminów i medycznej definicji choroby Alzheimera. I właśnie dzięki temu, czytelnik oddaje się lekturze i nie może się od niej oderwać, póki nie dobrnie do końca. „Motyl” Lisy Genovy to nowe spojrzenie na tę chorobę – nowe, gdyż skupia się nie tylko na objawach, ale na odczuciach osoby, która na nią cierpi, ukazuje nam bezsilność pacjenta – gdyż nie ma przed nią ratunku… nie ma na nią lekarstwa.
Czy polecam tę pozycję? Zdecydowanie tak! Polecam jej przeczytanie każdemu bez wyjątku, gdyż jest to bardzo wartościowa lektura, która skłania do refleksji.
Na zakończenie chciałabym przytoczyć jeszcze jeden fragment, który na długo zostanie w mojej pamięci. Fragment, kiedy Alice dyskutuje z mężem, próbując go nakłonić, aby jednak zrezygnował z przyjęcia nowej pracy, aby wziął roczny urlop i spędził z nią czas, gdyż później będzie już za późno – nie będzie już sobą i nie będzie wiedziała, kim on jest.
„– Nie, John, to zabija mnie, nie ciebie. To mi się pogarsza, bez znaczenia, czy jesteś przy mnie w domu, czy też ukrywasz się w pracy. Tracisz mnie. Ja siebie tracę. Jednak jeżeli w przyszłym roku nie weźmiesz razem ze mną tego urlopu, no cóż, wtedy to ty jesteś stracony. Choruję na Alzheimera. Jaką masz na to, (…), wymówkę?”
Jeszcze raz polecam, gdyż powieść jest wspaniała i zasługuje na najwyższą notę.
Moja ocena: 6/6
Autor: Lisa Genova
Gatunek: Powieść obyczajowa
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 424
Data wydania: 16-04-2014
Nr ISBN: 978-83-7988-052-2