środa, 16 marca 2016

#48. Jak rodzi się szaleństwo, czyli „Czerwień obłędu” Dawida Waszaka

Wyobraźcie sobie, że wykonujecie jakąś czynność i nagle doznajecie wrażenia, że już znajdowaliście się w takiej sytuacji. Jak byście się czuli, gdybyście często miewali takie uczucie deja vu? Może nawet codziennie? Nie zastanawialibyście się, czy przypadkiem nie tracicie zmysłów, że popadacie w obłęd? Taki splot wydarzeń dotyka bohatera książki Dawida Waszaka „Czerwień obłędu” ­ Doriana Zajdę. 
 
Dorian mieszka w dobrej dzielnicy Jarocina. Jest szczęśliwym mężem pięknej kobiety oraz ojcem zdolnego syna. Jego życie jest w miarę uporządkowane – kocha swoją żonę, ma ciekawą pracę. Do czasu... aż zaczyna miewać wizje, które burzą jego uporządkowany dotąd świat. Pierwsza pojawia się nagle i jest jak mara senna. Sam Dorian odnosi wrażenie, że śnił. Jednak, kiedy okazuje się, że sen się spełnia, każda kolejna wizja sprawia, że bohater popada w coraz większy obłęd, a perspektywa śmierci kobiety w czerwonej sukience, doprowadza go do prawdziwego szaleństwa.

Kim jest owa kobieta? Jaki ma ona związek z życiem Doriana? Co zrobi bohater? Spróbuje ją ocalić? Jak to wszystko wpłynie na jego życie rodzinne? Jeśli chcecie się tego dowiedzieć sięgnijcie po „Czerwień obłędu” Dawida Waszaka.

Czerwień obłędu” to krótka opowieść, którą pochłoniemy w jeden wieczór. Opowieść, licząca sobie zaledwie 175 stron. Można powiedzieć, że jest to swoista relacja bohatera, prowadzona w formie pamiętnika, gdyż autor posłużył się narracją pierwszoosobową. Z jej kart dowiemy się, w jaki sposób może zrodzić się obłęd. No właśnie... Dowiemy się, ale tego nie poczujemy i to jest minus dzieła Waszaka.

Muszę przyznać, że autor miał wspaniały pomysł na świetną powieść, ale tak do końca go nie wykorzystał. „Czerwień obłędu” jest napisana lekkim i prostym językiem, wręcz potocznym, toteż czyta ją dość dobrze. Piszę dość dobrze, gdyż mnie osobiście trochę przeszkadzały liczne powtórzenia i niezbyt poprawne stylistycznie zdania. Nie jestem ekspertem językowym, gdyż z zawodu jestem ekonomistą, ale staram się zwracać uwagę na poprawność stylistyczną. Poza tym brakowało mi tu głębszego wyczerpania tematu i większej gry na emocjach czytelnika. Muszę przyznać, że podobała mi się koncepcja autora. Szkoda tylko, że nie wykorzystał w pełni jej potencjału.

Ulubiony cytat:

(...)Pracować codziennie, całe tygodnie, miesiące lata i tak do usranej śmierci po to, aby pracodawcy żyło się lepiej, a my byśmy mogli przeżyć od dziesiątego do dziesiątego... I niby nie jesteśmy zwierzętami? Mamy taki sam instynkt przetrwania, każdy musi w końcu coś jeść. Może gdybym nie miał rodziny, zrobiłbym coś ze swoim życiem, ale w moim przypadku lepiej nie ryzykować.”

Czerwień obłędu” jest próbą ukazania portretu psychologicznego popadającego w szaleństwo człowieka. Portretu nieco okrojonego, trochę ubogiego w szczegóły, ale wystarczającego, aby poznać przyczyny i skutki zachowania powszechnie uważanego za niezbyt normalne, a wręcz dziwne. Sposób prowadzenia narracji i wiele niedomówień, skłaniają czytelnika do przemyśleń, gdyż autor nie wyjaśnia skąd się biorą wizje – z rozwijającej się choroby, czy też są jakimś niechcianym parapsychicznym darem lub skutkiem uzależnienia od leków przeciwbólowych.

Komu polecam tę lekturę? Osobom, które mają chęć na dość ciekawą historię na jeden wieczór oraz tym, którzy nie boją się otwartych zakończeń... i lubią wykorzystać własną wyobraźnię, aby pofantazjować nad możliwym dalszym przebiegiem wydarzeń. 
 
Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję portalowi sztukater.pl.


Moja ocena: 3,5/6
Autor: Dawid Waszak
Gatunek: Literatura współczena
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 175
Data wydania: 03-09-2015
Nr ISBN: 978-83-7942-785-7