środa, 30 marca 2016

# 50. „W sidłach kobiet” - Aleksander Ławski

Jak to jest z kobietami? Zarzucają sidła na Bogu ducha winnego faceta? W ogóle coś takiego jest możliwe? W swojej powieści „W sidłach kobiet” Aleksander Ławski próbuje nam udowodnić, że tak! Muszę przyznać, że z niezwykła ciekawością sięgnęłam po tę pozycję. Byłam strasznie ciekawa męskiego punktu widzenia na tematy damsko-męskie. Czy opowieść pana Ławskiego spełniła moje oczekiwania? Czy była tak interesująca jak myślałam, sięgając po jej lekturę. O tym już za chwilę.

Głównym bohaterem, a zarazem narratorem jest mężczyzna około pięćdziesiątki – rozwodnik, posiadający dorosłe już dziecko, z zawodu lekarz i właściciel dobrze prosperującej firmy, człowiek dobrze sytuowany życiowo (materialnie). Sam o sobie pisze, że podoba się kobietom i jest doskonałym kochankiem. Hmm... skromnością więc nie grzeszy. Mało tego! Nie pozwala czytelnikowi zapomnieć o swojej wręcz doskonałości, gdyż ciągle o niej przypomina! Interes wręcz kwitnie, na brak pieniędzy nie narzeka, a nawet może sobie pozwolić na gosposię w domu, wyjazdy, restauracyjki. Ton, jakim to wszystko opisuje, brzmi tak trochę na przechwalanie. Dodajcie do tego dwie piękne kobiety, walczące o jego względy i setki innych, które przewinęły się w jego życiu wcześniej, a zrozumiecie skąd u bohatera takie przerośnięte ego.

Cóż... może do kogoś przemówi ta historia, ale ja jej mówię stanowcze nie. Gdyby nie fakt, że egzemplarz tej powieści otrzymałam do recenzji, najprawdopodobniej porzuciłabym ją po pierwszych kilkudziesięciu stronach, gdyż wydawała mi się zwyczajnie nudna. Możliwe, że zawinił tu sposób prowadzonej w powieści narracji – całkowicie innowacyjna, ale nieźle mącąca w głowie czytelnika. Poza tym, ile można wracać do tego, że facet nie potrafi się zdecydować, którą z szczodrze obdarzających go swoimi wdziękami kobiet ma wybrać? I seks... co chwilę seks – albo z jedną, albo z drugą. Dodam jeszcze, że akcja również mnie nie zainteresowała, gdyż nic ciekawego się w powieści nie dzieje – ot, zwyczajne wstałem, poszedłem do pracy, kochałem się z jedną, a potem spotkałem się z drugą... 
 
Krótko mówiąc, nie dla mnie ta powieść. Wygląda na to, że jestem raczej tradycjonalistką i lubię przejrzystość w literaturze. Możliwe jednak, że jestem już trochę za stara na wszelkie innowacje, a zwłaszcza takie, jakie zastosował autor „W sidłach kobiet”:

Masz bardzo szerokie zainteresowania. Nie lubię amerykańskich filmów akcji. Nie znam języka polskiego, nie mogę przeczytać żadnej polskiej książki, ale gdy zostanę dłużej w Polsce, będę musiała poznać wasz język. Miło to od ciebie słyszeć, chętnie bym ci w tym pomógł. A, to bardzo dobry pomysł, chętnie skorzystam. Od kiedy zaczynamy? Od zaraz. Pierwsze słowo to kocham cię.”

albo:

Obudziłem się, Irena już ubrana. Wstawaj, jest późno.”

Prawdę powiedziawszy ta innowacyjność sprawiała, że gubiłam się. Musiałam często się cofać lub przystawać, aby się zastanowić i przeanalizować zdanie po zdaniu, gdyż nie wiedziałam czy to zwykły opis, czy też dialog...

Podsumowując, chciałabym zaznaczyć, że jest to moja subiektywna ocena. Nie jest moim zamiarem zniechęcać kogoś do lektury powieści Aleksandra Ławskiego. Po prostu, mnie nie porwała ani nie zainteresowała. Gdybym napisała inaczej, byłabym po prostu nieszczera, a recenzje powinny być podyktowane prawdziwymi odczuciami.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję portalowi sztukater.pl.


Moja ocena: 3/6
Autor: Aleksander Ławski
Gatunek: Literatura współczena
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 235
Data wydania: 07-09-2015
Nr ISBN: 978-83-7942-887-8