wtorek, 14 lipca 2015

„Księżna Izabela Czartoryska” – powieść historyczna czy obyczajowa?



„Wystarczy błyskotka, drobny awans, judaszowe srebrniki, fałszywy gest, aby kupić honor Polaka. Gdzież są ci prawi, rzetelni, wielcy i odważni polscy narodowi bohaterowie, o których śpiewa się pieśni i układa poematy? – (…) – Czyżbym wywodziła się z narodu głupców, kłamców i bezduszników? Tyle przemów, planów, reform, projektów zmian (…) I to wszystko na marne! Nadzieja na lepszą przyszłość zaprzepaszczona!”

Zastanawialiście się czasami, co czuli ludzie żyjący w czasie, kiedy nasza Rzeczpospolita była grabiona z ziem? Kiedy sąsiednie mocarstwa wyciągnęły ręce po to, co od wieków należało do nas, do Polaków? Zastanawialiście się, jakie wówczas panowały obyczaje? W jaki sposób się bawiono, ucztowano, o czym dyskutowano? Jeśli tak, to powieść Pani Katarzyny Marii Bodziachowskiej "Księżna Izabela Czartoryska” jest dla was odpowiednią lekturą. Znajdziecie w niej wiele odpowiedzi na postawione wyżej pytania. Odpowiedzi, których udzieli Wam główna bohaterka, z punktu widzenia kobiety, matki i patriotki.
Autorka swą opowieść zaczyna snuć od okresu dzieciństwa Izabeli. Ma to istotne znaczenie dla całej powieści, gdyż niezbyt szczęśliwe dzieciństwo ukształtowało przyszłą księżnę – jej matka zmarła przy porodzie, ojciec nie okazywał jej uwagi ani czułości, oddał na wychowanie do surowej babki. Małej Izabeli brakowało towarzystwa i miłości. Czuła się brzydka i niekochana, a surowa opiekunka nie przejmowała się edukacją własnej wnuczki.
Będąc jeszcze młodą dziewczyną, nastolatką, została wydana za mąż za księcia Adama Czartoryskiego, który był działaczem Familii, wielkim patriotą, ale niezbyt dobrym mężem – wiele podróżował, miewał liczne przygody miłosne i romanse. Przez wiele lat nie nawet nie zauważał własnej żony. I znów Izabela czuła się samotna i zagubiona w wielkim arystokratycznym świecie.
Katarzyna Bodziachowska na kolejnych stronach ukazuje nam przemianę tej jakże kontrowersyjnej pod historycznym względem postaci. Przemianę z dziecka w piękną kobietę (szanowny małżonek w końcu raczył zauważyć, że ma towarzyszkę życia), nabieranie ogłady towarzyskiej, pasję Izabeli do książek, do literatury i sztuki, jej niezwykłe pomysły, które spożytkowała na przebudowę Powązek i Puław, a w końcu jej niezwykłe zaangażowanie w sprawy polityczne i ratowanie kraju przed upadkiem. Autorka wszystko to przedstawia z punktu widzenia samej Izabeli. Wplata w fabułę autentyczne wydarzenia historycznie, autentyczne postaci i bohaterów narodowych.
Czytając, natrafiamy na autentyczne postaci historyczne – samego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego (którego Izabela nazywała, ot tak zwyczajnie, „Antosiem”), znienawidzonego przez wszystkich Polaków Repnina, księżnę Lubomirską, sławnego Radziwiłła „Panie Kochanku”, czy bohatera Tadeusza Kościuszko.
Oprócz postaci historycznych, autorka odwołuje się do autentycznych wydarzeń z tamtego okresu – elekcja Stanisława Augusta Poniatowskiego, powstanie szkoły dla oficerów, sejm czteroletni, rozbiory Polski.
Mimo wszystkich tych odwołań naszej historii, nie możemy chyba stwierdzić, że intencją autorki było stworzyć powieść historyczną. Wydaje mi się, że jest to raczej powieść o obyczajowości tamtych czasów – znajdziemy w niej opisy ówczesnych strojów, uczt i zabaw, którym oddawała się arystokracja.
Na szczególną uwagę chyba zasługuje życie uczuciowe Izabeli Czartoryskiej – przecież historycy podają, że była kochanką samego króla oraz księcia Repnina, zausznika carycy Katarzyny. W jaki sposób doszło do tego drugiego romansu?

„– Moja droga, czy trapi cię przychylność ambasadora Rosji? (…) Bądź spokojna (…) Stanisław August przedstawił mi już obecną sytuację. Wiem wszystko i popieram twój udział w polityce.
(…)Czyżby członkowie Familii postanowili to cynicznie wykorzystać dla swoich celów? Dla nich – to polityka, dla Izabeli natomiast – to kwestia jej honoru i sumienia żony, matki, kochającej Ojczyznę Polki!”

Celowo wybrałam powyższy fragment, aby zainteresować Was do sięgnięcia po tę książkę – po powieść opisującą obyczaje i nastroje panujące w ówczesnej Polsce. Po książkę opowiadającą o tym wszystkim z punktu widzenia kobiety… z punktu widzenia księżnej, żony, matki i patriotki, kobiety wyprzedzającej swoje czasy, a w końcu kobiety, która tak wiele uczyniła dla polskiej sztuki i kultury, dla narodu.
Na zakończenie chciałabym jeszcze zaznaczyć, iż autorka urywa swą opowieść na 1795 roku, kiedy Izabela wraca do zniszczonych Sieniaw i rozmyśla nad tym, co się stało oraz nad tym, co jeszcze musi zrobić. Przypuszczam więc, że powieść „Księżna Izabela Czartoryska” doczeka się drugiego tomu. Sugerują to ostatnie słowa, widniejące na ostatniej stronie:

„Izabela znała już scenariusz swoich dalszych losów. Będzie wskrzeszać, co się da, odbudowywać to, co zostało zniszczone, zakładać to, czego nie ma, a co jest potrzebne jej uciemiężonym rodakom. Będzie współpracować, dzielić się doświadczeniami i pieniędzmi, radzić, wspierać, kształcić, wychowywać, kochać i rozwijać samą siebie dla innych, dla swoich dzieci, dla ukochanej Ojczyzny.
– Katastrofa dotyczy państwa, nie narodu! – stwierdziła z głęboką wiarą.”

Polecam przeczytanie tej pozycji wszystkim – nie tylko tym, którzy lubią historię.

Moja ocena: 4,5/5
Autor: Katarzyna Maria Bodziachowska
Tytuł: „Księżna Izabela Czartoryska
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza RYTM
Nr ISBN: 978-83-7399-606-9
Stron: 273


 Za możliwość przeczytania niniejszej książki dziękuję portalowi sztukater.pl oraz Oficynie Wydawniczej RYTM.