wtorek, 9 lutego 2016

# 44. „Miles” Milena Wiktoria Jaworska

Mam przed sobą niewielką, gdyż objętościowo niezbyt grubą, powieść młodziutkiej polskiej pisarki. Milena Wiktoria Jaworska ma dopiero szesnaście lat, uczy się w liceum i prowadzi bloga o nazwie Łaciaty blog książkowy, na którym recenzuje książki i dzieli się pasją pisania. Udowodniła, że nawet w tak młodym wieku można coś osiągnąć – zrealizować swoje marzenia i znaleźć wydawcę. Co prawda mam mieszane uczucia co do wydawnictwa Novae Res, gdyż autorzy z reguły pokrywają koszty wydawnicze, ale... No właśnie... zawsze jest jakieś „ale”, prawda? No tak... bo skąd szesnastolatka miałaby wziąć na to pieniądze?
Informacja o tak młodym wieku autorki sprawiła, że poczułam ciekawość i chęć przeczytania jej dzieła, aby przekonać się czy mimo zaledwie szesnastu lat, można napisać interesującą historię, która wciągnie czytelnika. Można!
Przejdźmy jednak do konkretów i przeanalizujmy plusy i minusy tego, czym uraczyła nas Milena Wiktoria Jaworska.
Miles” zdecydowanie jest pozycją dla nastolatków. Nie ma tu wulgaryzmów i jakże powszechnego w obecnej literaturze erotyzmu przez duże „E”. Gdybym miała córkę, z pewnością zachęciłabym ją do sięgnięcia po tę lekturę. Niestety, zostałam obdarzona synami, którzy nie kochają książek tak jak ja, a szkoda...
Miles” jest pierwszą częścią trylogii zatytułowanej „Plejady”. O czym opowiada tom pierwszy? Jak zapowiada się cała seria?
Millie Johnson jest uczennicą nowojorskiego liceum i córką znanego polityka, który startuje w wyborach prezydenckich. Millie różni się od rówieśników – ubiera się inaczej, jest raczej typem samotniczki i uwielbia astronomię. Pewnego dnia życie Millie nabiera tempa. Dziewczyna zaczyna się zmieniać. Z dnia na dzień rośnie o kilka centymetrów, zmienia się kolor jej oczu i włosów – stają się złocisto brązowe, wzrasta temperatura jej ciała. Dziewczyna nie rozumie, co się z nią dzieje. Poznaje jednak Ariesa, chłopaka takiego jak ona, który pomaga jej przejść przez przemianę.
Oczywiście, w tego typu powieściach musi być miłość. Znajdziemy ją również na kartach „Miles”. Stąd tytuł – połączenie imion dwojga głównych bohaterów. Millie i Aries, czyli Miles.
Co jest największym plusem powieści Mileny Wiktorii Jaworskiej? Otóż fakt, że w swojej wyobraźni stworzyła całkiem nowych bohaterów i nie poszła za modnym obecnie trendem pisania o wampirach i wilkołakach. Współczesna literatura daje nam ich tyle, że stało się to bardzo oklepane, a w „Miles” młoda autorka przedstawia nam coś nowego. Interesujące, prawda?
Jeśli więc chcecie dowiedzieć się, kim są bohaterowie „Miles”, koniecznie sięgnijcie po debiutancką powieść Mileny Wiktorii Jaworskiej!
Jak już wspomniałam, debiut Mileny Wiktorii Jaworskiej ma swoje plusy. Największym jest ciekawy pomysł na fabułę i niespotykanych dotąd w literaturze bohaterów. Poza tym autorka posłużyła się prostym i nieskomplikowanym słownictwem. 
 
Miles” ma jednak również kilka minusów. Sądzę jednak, że możemy je wybaczyć autorce ze względu na bardzo młody wiek. Brakowało mi tu bardziej rozbudowanej akcji i rozwinięcia części opisowej, która zwiększyłaby objętość całości. Mimo to widzę, że w tej młodziutkiej licealistce tkwi prawdziwy potencjał i wystarczy, że popracuje trochę nad własnym warsztatem pisarskim, a może osiągnąć w przyszłości prawdziwy sukces. I tego życzę Milenie Wiktorii Jaworskiej.
Dodatkowo przyczepiłabym się do korekty tekstu, ale to zadanie spoczywa na wydawcy.
Komu poleciłabym tę pozycję? Przede wszystkim nastolatkom, uwielbiającym czytać książki o tematyce paranormalnej – tutaj znajdą jej pod dostatkiem. Są tu bohaterowie o nadprzyrodzonych cechach i jest młodzieńcza miłość oraz wymagające wyjaśnienia tajemnice. Co najważniejsze, bohaterowie muszą dokonywać trudnych wyborów, od których zależy ich dalszy los. Komu jeszcze? Wszystkim tym, którzy lubią lekką i przyjemną lekturę na jeden wieczór.
Polecam!

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję portalowi sztukater.pl.

Moja ocena: 4,5/6
Autor: Milena Wiktoria Jaworska
Gatunek: Paranormal
Wydawnictwo: Novae Res
Ilość stron: 222
Data wydania: 24-10-2015
Nr ISBN: 978-83-7942-934-9

niedziela, 7 lutego 2016

# 43. Droga do wolności od reżimu, czyli „Przeżyć” Yeonmi Park

Siedzę od kilku minut i zastanawiam się, jakimi słowami opisać wrażenia z lektury książki Yeonmi Park. Początkowo najodpowiedniejszy do przytoczenia wydawał mi się fragment o „dwójmyśleniu” Koreańczyków. Jednak teraz stwierdziłam, że lepszy jest cytat, ukazujący głód:

W wolnym świecie dzieci marzą o tym, kim chcą zostać, gdy dorosną; zastanawiają się, jak wykorzystają swoje zdolności. Kiedy miałam cztery lub pięć lat, marzyłam tylko o jednym: kupić tyle chleba, ile chcę, i zjeść do ostatniego okruszka. Głodny człowiek myśli wyłącznie o jedzeniu. Nie rozumiałam, dlaczego matka wraca do domu z pieniędzmi i oszczędza je na później. Zamiast chleba jadłyśmy odrobinę owsianki i ziemniaków. Siostra i ja zgadzałyśmy się, że gdy dorośniemy, wydamy wszystkie pieniądze na chleb, aż najemy się do syta. (…) Byłam przekonana, że mogłabym zjeść górę chleba i jeszcze nie zaspokoiłabym głodu.”

Kolejny fragment:

Kiedy wiatr wiał od strony rzeki, w naszym mieszkaniu było zawsze zimno; ojciec codziennie chodził na wzgórza po chrust, by palić nim w piecu. Jadł śnieg, by wypełnić czymś żołądek. Matka zajmowała się drobnym handlem, by móc kupić trochę mąki lub przemarzniętych ziemniaków. Ale przez cały czas byliśmy głodni. Już nie marzyłam o chlebie. Chciałam po prostu mieć co włożyć do ust. Rezygnacja z posiłku mogła oznaczać śmierć, której bardzo się bałam i która stała się moją największą obsesją. W takich sytuacjach (…) jedzenie to wyraz zwierzęcego instynktu, by przeżyć (...)”

Yeonmi Park w taki oto sposób opisuje życie w Korei Północnej, w kraju, gdzie panuje reżim zapoczątkowany przez Kim Ir Sena. W kraju, w którym dzieci są uczone, że nie wolno powtarzać tego, co się usłyszało. W kraju, w którym nie wolno mieć własnego zdania i nie wolno niczego kwestionować. A w końcu w kraju, w którym trzeba mówić i myśleć to, co nakazują władze, w którym się żyje w ciągłym strachu przed karą i zesłaniem do obozu.

Czy po przeczytaniu tylko tych dwóch, przytoczonych przeze mnie, fragmentów znajdzie się chociażby jedna osoba, która będzie zaskoczona chęcią ucieczki z tego piekła na ziemi? Szczerze mówiąc, ja jestem zaskoczona faktem, że w ogóle ktokolwiek jeszcze tam żyje, mieszka i podporządkowuje się władzy Kimów!

W takim oto kraju urodziła się i dorastała Yeonmi Park. Przez pierwsze trzynaście lat swojego życia (jakże istotnych lat dla rozwoju osobowości człowieka), była pozbawiona wolnej woli wyboru. W końcu nadszedł dzień, kiedy dalsza egzystencja w Korei Północnej, kojarzyła się jej ze śmiercią głodową lub śmiercią w obozie pracy i postanowiła wraz matką uciec do Chin. Jednak jej życie w Chinach również nie było usłane różami, ale bardzo pragnęła przeżyć i robiła wszystko, aby ten cel osiągnąć i zyskać wolność w pełnym tego słowa znaczeniu.

Przeżyć” nie jest powieścią i zawiedzie się każdy kto liczy na ciekawą, wyciskającą łzy wymyśloną historię. „Przeżyć” to prawdziwe wspomnienia młodej dziewczyny, która wraz z matką podjęła heroiczną próbę wyrwania się z uciemiężenia i ocalenia swojej rodziny.

Historia Yeonmi Park podzielona jest na trzy części.

W pierwszej autorka opisuje realia życia w Korei Północnej – całą nagą prawdę. Wyjaśnia czytelnikowi, w jaki sposób reżim podzielił społeczeństwo na kasty i od czego zależało, do którego songbunu należy dana rodzina. Ukazuje matki, wysyłające swoje dzieci do szkoły, które zamiast życzeń powodzenia czy unikania nieznajomych, każą uważać, co mówią. Przedstawia nam dzieci, które za normalne uważają, iż czasem mają co jeść, a kiedy indziej posilają się tylko raz dziennie i idą spać głodne; dzieci, które bawią się na łące i łapią ważki, aby je zjeść. Zagłębiając się w lekturze, widzimy to państwo oczami młodej Koreanki, która dopiero po latach rozumie, jak fałszywi i zakłamani są przywódcy jej ojczyzny, która dopiero po przeczytaniu Roku 1984 Georga Orwella poznaje pojęcie dwójmyślenia i wyjaśnia je czytelnikowi na konkretnym przykładzie. Bo czyż nie jest dwójmyśleniem uczenie i kazanie powtarzać dzieciom hasła: „dzieci to skarb narodu” i nie dbać o małych, przymierających głodem wychowanków sierocińców?

Kiedy człowiek jest głodny i zdesperowany, podejmie każde ryzyko, by przeżyć.”

Druga część historii Yeonmi Park opisuje ucieczkę do Chin i trudną, długą drogę ku wolności, w czasie której była ofiarą handlarzy żywym towarem. Młoda, obecnie dwudziestodwuletnia, dziewczyna z całą szczerością wyznaje, co ją spotkało i na co musiała się godzić, aby przetrwać. Z kart jej wspomnień bije strach przed deportacją do Korei Północnej, co wiązało się z wysłaniem do obozu na pewną śmierć, ale również odwaga i stanowczość w dążeniu do ocalenia całej rodziny.

Ostatnią część Yeonmi poświęca etapowi, kiedy dotarła do Korei Południowej i przedstawia czytelnikowi desperację, z jaką dążyła do przystosowania do nowego życia – do życia na wolności oraz ciężką pracę, którą włożyła w to, aby nadrobić braki w edukacji i osiągnąć coś w życiu.

Czy osiągnęła swój cel? Dowiecie się tego, kiedy przeczytacie książkę Yeonmi Park „Przeżyć. Droga dziewczyny z Korei Północnej do wolności.”

Jeśli mam być szczera, muszę wyznać, że ciężko było mi się oderwać od tej historii. Oddając się jej lekturze, przeżyłam chwile strachu oraz wzruszeń. Yeonmi Park swoją historię opisuje prostym językiem, wyjaśniając trudne pojęcia. Stara się trzymać formy reportażu, jednak nie brak tu emocji.

Polecam tę książkę wszystkim, którzy pragną poznać Koreę Północną oczami młodej kobiety, która żyła i dorastała w tym kraju. Oczami nastolatki, która tak bardzo pragnęła przeżyć, iż zdecydowała się ruszyć w nieznane i uciec z państwa, w którym głodowała i bała się nawet marzyć o tym, aby mieć własne zdanie. Oczami młodej dwudziestodwuletniej dziewczyny, relacjonującej ciężką drogę ku wolności. Oczami młodej Koreanki, która mimo trudów i niebezpieczeństw przetrwała, nauczyła się poczucia własnej godności i osiągnęła o wiele więcej, niż by osiągnęła, pozostając w ojczyźnie.

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję portalowi sztukater.pl.



Moja ocena: 4,5/6
Autor: Yeonmi Park, Maryanne Vollers
Gatunek: Literatura faktu
Wydawnictwo: Czarna Owca
Ilość stron: 304
Data wydania: 21-10-2015
Nr ISBN: 978-83-8015-246-5

 

sobota, 30 stycznia 2016

„PAJĘCZYNA STRACHU” - PODRÓŻNICZKA



Chciałabym, aby „Pajęczyna strachu” Ewy Ornackiej i Karoliny Szymczyk-Majchrzak wyruszyła w podróż do czytelników, przede wszystkim blogerów.

Akcję prowadzi właścicielka bloga www.literackiswiatjoko.blogspot.com.

W podróż wyrusza egzemplarz recenzencki, który otrzymałam od portalu sztukater.pl.

Regulamin akcji
  1. Zabawa jest przeznaczona dla blogerów. Chętnych do wzięcia udziału proszę o zgłoszenia w komentarzach pod tym postem oraz o przesłanie swoich pełnych danych adresowych i adresu bloga na mail: jokoaska@gmail.com w temacie wpisując Pajęczyna strachu – Podróżniczka.

  2. Na zgłoszenia czekam do 14 lutego 2016.

  3. Kolejność otrzymania książki przez daną osobę, będzie wybierana zgodnie ze zgłoszeniami, czyli pierwsze zgłoszenie to pierwsza osoba w kolejce, drugie – druga itd.

  4. Książkę należy zrecenzować w ciągu tygodnia, maksymalnie dwóch od jej otrzymania, a recenzję zamieścić na blogu i przesłać mi link do recenzji – na moim blogu powstanie podsumowanie akcji oraz spis linków, odsyłający do stron blogerów, biorących udział w akcji.

  5. W momencie otrzymania przesyłki z książką, proszę o emaila z informacją, że paczka dotarła na adres: jokoaska@gmail.com. W odpowiedzi przekażę Wam informacje dotyczące adresu następnej osoby, do której macie odesłać „Podróżniczkę”.

  6. Każdy bloger, biorący udział w akcji musi wpisać adres swojego bloga na stronie tytułowej. Możecie również zaznaczać fragmenty, które się Wam spodobały lub na ostatniej stronie napisać kilka słów do mnie. Możecie też napisać kilka słów do mnie, jeśli macie na to ochotę.

  7. W recenzji należy zawrzeć informację, że jest ona częścią akcji „Podróżniczka”. Miło będzie jeżeli zrobicie zdjęcie „Podróżniczki” i wstawicie je na swojej stronie.
     
  8. Akcja będzie trwać tak długo, aż trafi wszystkich blogerów, którzy się do mnie zgłoszą.

  9. Po zakończeniu akcji wybiorę jedną osobę spośród uczestników, która otrzyma upominek. 
     
  10. Jeśli macie jakiekolwiek pytania lub problemy, piszcie do mnie na adres jokoaska@gmail.com. Odpowiem na każdy mail.

  11. Jeśli nie masz bloga, a bardzo chciałbyś/chciałabyś wziąć udział w akcji, napisz do mnie – na pewno znajdziemy jakieś rozwiązanie.

SERDECZNIE ZAPRASZAM

#42. Jak może wyglądać piekło… czyli „Pajęczyna strachu” Ewy Ornackiej i Karoliny Szymczyk-Majchrzak

Niewolnictwo, handel ludźmi… czy istnieje we współczesnym świecie? „Gang handlarzy ludźmi rozbity…” Trafialiście czasem na tego typu nagłówki w prasie lub w internecie? Zapewne tak, gdyż niewolnictwo i handel ludźmi nadal istnieje i jest bardzo opłacalnym interesem dla przestępców. Dlaczego o tym wspominam? Otóż przeczytałam ostatnio „Pajęczynę strachu” Ewy Ornackiej i Karoliny Szymczyk-Majchrzak, powieść, w której autorki podejmują temat handlu kobietami.
Szczerze mówiąc, biorąc do ręki tę książkę, zastanawiałam się czy ten niezwykły autorski duet – dziennikarka i reżyser teatralny – potrafi stworzyć wciągającą kryminalną opowieść. Przekonajmy się, jakie wrażenie zrobiła na mnie „Pajęczyna strachu”.
Dwie przyjaciółki, które wychowały się w domu dziecka, mieszkają i pracują w Niemczech. Ewa i Beata są kelnerkami w jednej z berlińskich restauracji i dorabiają sobie dodatkowo, sprzątając mieszkania zamożnych ludzi. Marzą o lepszym życiu i robią wszystko, aby uzbierać jak najwięcej pieniędzy. Dziewczyny nie wiedziały, że jeden z ich pracodawców, Frank Goldberg, należy do świata przestępczego. Porządkując jego dom, są świadkami porachunków mafijnych i morderstwa. Próbują wymknąć się niespostrzeżone, ale udaje się uciec tylko jednej z nich. Beata zostaje złapana i wywieziona do domu publicznego, gdzie przeżywa piekło na ziemi. Natomiast Ewa jest ścigana przez przestępców, gdyż w czasie ucieczki omyłkowo zabrała torbę, należącą do bandytów, w której znajduje się dwieście tysięcy euro. Uciekając, przyjmuje tożsamość nowo poznanej studentki, która zostaje zamordowana zamiast niej i wyjeżdża z Niemiec do Szczecina. Dziewczyna zgłasza na policji napaść i kradzież dokumentów. Takim sposobem poznaje Rudiego, który dowodzi jednostką, zajmującą się przestępczością zorganizowaną i handlem kobietami.
Chcecie dowiedzieć się jak się potoczyły losy Beaty i Ewy? Chcecie wiedzieć, czy polscy policjanci trafią na ślad szajki, sprzedającej kobiety do niemieckich burdeli i jaki związek z fabułą powieści i jej tytułem ma pajęczyna? Koniecznie sięgnijcie po książkę autorstwa Ewy Ornackiej oraz Karoliny Szymczyk-Majchrzak „Pajęczyna strachu”.
Największą zaletą tej powieści jest podjęty przez autorki temat współczesnego niewolnictwa. Historia jest opowiedziana z punktu widzenia bohaterów, została osnuta wokół historii Ewy i Beaty oraz bije z niej autentyzmem. Autorki ukazują niezwykłe prawdopodobieństwo zdarzeń i udowadniają, że wszystko to może się przydarzyć każdej kobiecie. Każda z nas może trafić na przestępcę, zostać oszukana, wywieziona i wykorzystywana seksualnie. Książka ta powstała ku przestrodze – została zainspirowana historią młodej dziewczyny, która uciekła z domu i pracowała jako opiekunka do dzieci u kobiety powiązanej z handlarzami ludźmi. Młodej dziewczyny, która została przez swoją chlebodawczynię sprzedana do domu publicznego.
Pajęczyna strachu” jest historią opowiedzianą wprost – bez ubarwień, bez zbędnych słów. Jest jasnym przekazem, ograniczającym się do opisów przedstawianej sytuacji. Autorki przedstawiają bezpośrednie emocje bohaterów – zarówno głównych bohaterek jak i policjantów. Nie ma tu zbędnych opisów, mających upiększyć narrację. Jednak taki zabieg wywołuje niezwykłe emocje u czytelnika, który w miarę zagłębiania się w powieść, utożsamia się z bohaterkami – współczuje im, czuje strach w chwilach, w których one się boją, odczuwa złość i chęć zemsty.
Chylę czoła przed autorkami, gdyż potrafiły oddać autentyzm całej historii oraz w umiejętny sposób zbudowały postaci główne i poboczne. Występujący w powieści policjanci są prawdziwi – są emocjonalni, czują strach i mają swoje słabości. Gangsterzy są również autentyczni. Dzięki temu autorki udowodniły, że białe jest białe, a czarne jest czarne. W ich powieści jest miejsce na strach, jest też miłość i nienawiść, pragnienie bogactwa oraz zwykłe ludzkie marzenia.
Pajęczyna strachu” jest niezwykle ciekawą powieścią, którą ze względu na podjętą tematykę czyta się jednym tchem, mimo iż jej narracja jest prowadzona raczej w formie scenariusza.
Cóż więcej mogę dodać? Po prostu polecam, polecam i po trzykroć polecam!

Za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego dziękuję portalowi



Moja ocena: 5,5/6
Autor: Ewa Ornacka, Karolina Szmczyk-Majchrzak
Gatunek: Sensacja, kryminał
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
Ilość stron: 387
Data wydania: 20-10-2015
Nr ISBN: 978-83-7818-777-6


środa, 27 stycznia 2016

Wyzwanie kiedyś przeczytam 2016 – mój pierwszy stosik 12-tu książek

Chciałabym Was poinformować, że wielką radością przyłączam się do wyzwania czytelniczego, prowadzonego przez Lustro rzeczywistości – Kiedyś przeczytam. Zabawa polega na tym, aby wybrać ze swoich półek stos dwunastu książek, które chcemy/musimy jak najszybciej przeczytać. Następnie robimy zdjęcie stosiku i na swoim blogu umieszczamy informację o przyłączeniu do wyzwania, wraz z fotografią wybranych książek. Później czytamy je i recenzujemy. Kiedy skończymy jeden stos, możemy zgłosić drugi, a potem trzeci i następne. Fajne wyzwanie, prawda? Zwłaszcza, że każdy z nas, blogerów książkowych, w swojej kolekcji ma pozycje, które z jakichś powodów leżą i czekają w kolejce na przeczytanie. 
 
A oto mój stosik (mam nadzieję, że nie ostatni):


 
(listę tę będę sukcesywnie aktualizować o linki do recenzji)

poniedziałek, 25 stycznia 2016

# 41 „Wyklęci” Olga Haber

Tuż przed Halloween nadeszła do mnie paczka ze sztukatera. Wśród wielu innych książek znalazła się w niej powieść grozy Olgi Haber „Wyklęci”. Przystępując do Facebookowego wydarzenia „Halloween – Noc czytania”, postanowiłam zapoznać się właśnie z tą pozycją. Czyż w noc Halloween nie powinno powiać grozą? Ależ oczywiście, że tak. Dlatego też w taką noc powinno się czytać i oglądać horrory.
Szczerze mówiąc, tytuł tej powieści skojarzył mi się z mistrzem horroru Grahamem Mastertonem, gdyż jeden z jego utworów nosi nawet podobny tytuł – „Wyklęty”. Czy powieść Olgi Haber ma coś wspólnego z tą, którą napisał Masterton? Poza podobnie brzmiącym tytułem? Nic. Po prostu zwiodła mnie gra słów.
Wczytując się w pierwsze rozdziały powieści Olgi Haber, stwierdziłam, że jest to raczej kryminał, a nie powieść grozy. Oczywiście, znów się pomyliłam, gdyż z każdym kolejnym rozdziałem atmosfera robi się coraz bardziej tajemnicza. Śmiem stwierdzić, że nawet nadprzyrodzona.
Akcja powieści rozpoczyna się pewnego mroźnego, zimowego poranka. Przy miejskiej fontannie zostają znalezione zwłoki utalentowanej skrzypaczki. Policjantka Justyna Sowa wraz partnerem Jerzym Misiakiem prowadzą śledztwo, w którym starają się wyjaśnić przyczynę i okoliczności śmierci kobiety oraz znaleźć sprawcę tej okropnej zbrodni. Sprawa skrzypaczki jest jednak tylko preludium. Po niej pojawiają się kolejne morderstwa, samobójstwa, a nawet akty kanibalizmu oraz wykopanie i zbezczeszczenie zwłok na miejskim cmentarzu. Dochodzenie jest bardzo trudne i policja kręci się w miejscu, a trup, przysłowiowo mówiąc, ściele się pokotem i miasteczko tonie w krwi ofiar.
Justyna w końcu czuje się bezradna, gdyż śledztwa stoją w miejscu. Ma nawet wrażenie, że kręcą się w kółko, nie mogąc trafić na ślad osoby, która jest odpowiedzialna za to, co się wokół dzieje. Czy kobieta da wiarę pewnej przypadkowo spotkanej bezdomnej, która twierdzi, że w mieście jest wiedźma? Co się stanie, kiedy pradawna zła moc naznaczy ją swoim piętnem i obierze jako następny cel? Czego się dowie od egzorcysty, do którego zwróci się o pomoc? Czy ocali własne życie, kiedy przyjdzie jej stoczyć walkę z wiedźmą? Kim są „wyklęci”?
Jeśli chcecie poznać odpowiedzi na powyższe pytania, koniecznie sięgnijcie po powieść Olgi Haber „Wyklęci”.
Przyznaję, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona lekturą tej powieści. Naprawdę nie spodziewałam się, że nieznana mi dotąd autorka potrafi stworzyć historię, która wciągnie czytelnika już od pierwszych stron, zaskakując samą akcją jak i dozowanym napięciem oraz umiejętnym połączeniem kryminału z wątkami zdarzeń paranormalnych. Moim zdaniem to połączenie świetnie zdało egzamin w przypadku „Wyklętych”.
Wyklęci” to pierwsza powieść Olgi Haber, którą przeczytałam. Nie znam poprzednich dzieł autorki, więc nie jestem w stanie stwierdzić jak ta powieść wypada w porównaniu z tymi wcześniejszymi. Nie wiem czy jest lepsza, czy też gorsza od pozostałych, ale może dobrze, że tak się stało, gdyż moja ocena będzie bardziej obiektywna.
Główni bohaterowie są dość dobrze wykreowani, chociaż nie obraziłabym się na autorkę, gdyby ich trochę bardziej rozbudowała i podała czytelnikowi na ich temat jeszcze więcej informacji. Myślę, że mogłaby też trochę mniej powierzchownie potraktować postaci drugoplanowe i poboczne. Trochę brakowało mi dokładniejszych opisów śledztwa, poszukiwań tropów czy poszlak. W związku z tym motyw kryminalny wyszedł trochę za mało kryminalny. Jednak mimo wszystko całość doskonale się czytało, gdyż akcja jest intrygująca i wciągająca.
Polecam!

Moja ocena: 4/6
Autor: Olga Haber
Gatunek: Powieść grozy
Wydawnictwo: Videograf
Ilość stron: 327
Data wydania: 03-06-2015
Nr ISBN: 978-83-7835-395-9

czwartek, 21 stycznia 2016

# 40. Fenomenalna „Po prostu bądź” Magdaleny Witkiewicz

Już jakiś czas temu kupiłam sobie najnowszą powieść Magdaleny Witkiewicz „Po prostu bądź”, ale ze względu na problemy ze wzrokiem przeczytałam ją dopiero teraz. Po przeczytaniu dwóch innych książek pani Magdaleny, nie mogłam się powstrzymać przed zakupem tej najnowszej. Nie żałuję ani złotówki, którą na nią wydałam, gdyż powieść moim zdaniem jest fenomenalna i zawiera w sobie wszystko, co kochają kobiety – wspaniałą historię o miłości oraz szczęśliwe zakończenie. Chyba nie przesadzę, jeśli stwierdzę, że „Po prostu bądź” była najbardziej oczekiwaną premierą października.
Główna bohaterka, Paulina, mieszkała z rodzicami na wsi. Jako najmłodsze dziecko miała zostać z rodzicami i zająć się gospodarstwem. Rodzice wybrali nawet dla niej męża, którego miała poślubić po skończeniu liceum – o dziesięć lat starszego przyjaciela, Adriana. Paulina uwielbiała rysować i bardzo dobrze się uczyła. Do pewnego momentu była chyba pogodzona ze swoim losem i nie protestowała przeciwko zostaniu na wsi i zajęciu się gospodarstwem. Jednak jej nauczycielka, pani od matematyki, zaszczepiła w niej pragnienie dalszego zdobywania wiedzy i dziewczyna najpierw poszła do liceum, a później kryjąc się przed rodzicami, przygotowywała się do egzaminów na wymarzone studia. Pomagał jej w tym Adrian. Kiedy oznajmiła rodzicom, że dostała się na architekturę i od października zaczyna naukę, straciła ich poparcie i dalej musiała sobie radzić sama – ojciec i matka zerwali z nią kontakt.
Po wyjeździe z domu, Paulina zamieszkała w akademiku. Musiała ciężko pracować i uczyć się, aby otrzymać stypendium, gdyż nie mogła liczyć na pomoc rodziców. Najważniejsze było dla niej to, że dopięła swego, dostała się na wymarzone studia i może w przyszłości zostać architektem. Tam poznaje Aleksandra, który jest jej wykładowcą. Zakochują się w sobie i zaczynają się po kryjomu spotykać. Kiedy tylko Aleks wystawia jej końcową ocenę, mogą ujawnić swoją miłość przed światem i tak robią. Mieszkają razem, a Paulina jest szczęśliwa. Wkrótce potem zachodzi w ciążę, pobierają się i kupują mieszkanie. Jednak czy taka sielanka może trwać wiecznie? Otóż los w okrutny sposób zakpił sobie z ich szczęścia – pewnej nocy pod Człuchowem Aleksander ginie w wypadku samochodowym. Dla Pauliny szczęście się skończyło i gdyby nie była w ciąży nie wiadomo co by zrobiła. Nagle, w ciągu jednej nocy została wdową, bezrobotną kobietą w ciąży, nadal studentką bez perspektyw na pracę z ogromnym kredytem hipotecznym. Jak dziewczyna sobie poradzi w tej okropnej sytuacji? W jaki sposób ma żyć dalej? Jak ma zapewnić byt swojemu nienarodzonemu jeszcze dziecku? W tym momencie na scenę wkracza wieloletni przyjaciel i wspólnik Aleksandra. Jest dla Pauliny podporą w chwilach rozpaczy i proponuje jej pewien układ.
Jeśli chcecie się dowiedzieć jak potoczyły się dalsze losy Pauliny, czy pamięć o ukochanym Aleksie pozwoli jej zaufać Łukaszowi i przystać na proponowany przez niego układ, koniecznie przeczytajcie najnowszą powieść Magdaleny Witkiewicz „Po prostu bądź”.
Po prostu bądź” jest lekturą, od której nie sposób się oderwać, póki nie przeczyta się ostatniej strony. Autorka w doskonały sposób buduje akcję, przeplatając chwile szczęścia i goryczy, które są udziałem głównej bohaterki. Czytelnik utożsamia się z Pauliną – razem z nią się śmieje i razem z nią płacze. Powieść wywołuje ogromne emocje – od radości w chwilach szczęścia, po łzy i współczucie w tragedii.
Powieść Magdaleny Witkiewicz ma bardzo ciekawą konstrukcję i jest podzielona na kilka części. Wstępem jest propozycja Łukasza, po czym następuje część pierwsza zatytułowana „Przedtem”, a następnie część druga „Potem”. Poza tym każdy z rozdziałów zaczyna się cytatem – każda z cytowanych piosenek doskonale komponuje się z treścią rozdziału. Nie ukrywam, że bardzo mi się spodobał ten zabieg autorki. Chwała autorce za to, że pomyślała o Łukaszu, czyniąc go również narratorem, dzięki czemu czytelnik może poznać jego myśli i uczucia. Pani Magdaleno, te rozdziały, w których oddała mu pani głos są doskonałym uzupełnieniem – bez nich ta powieść byłaby chyba niekompletna!
Kochani, „Po prostu bądź” jest książką, którą po prostu trzeba przeczytać! To wspaniała opowieść o sile miłości, przedstawionej w różnych stadiach jej rozwoju – od jej rozkwitu i szczęśliwych chwil na początku związku, po jej dojrzewanie, a w po końcu ból i rozpacz, kiedy okrutny los z nas zadrwi i odbierze nam ukochaną osobę. Jednak to nie wszystko… „Po prostu bądź” to również powieść o nadziei – nadziei na to, iż po ogromnej tragedii też można być szczęśliwym. Autorka pokazuje nam, że życie może nas jeszcze pozytywnie zaskoczyć – trzeba być tylko otwartym na to co daje nam los. W powieści „Po prostu bądź” autorka próbuje pokazać, że miłość nie jedno ma imię i można kochać nie tylko raz.
Polecam! Polecam! Polecam!

Moja ocena: 6/6
Autor: Magdalena Witkiewicz
Gatunek: Powieść obyczajowa
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 344
Data wydania: 07-10-2015
Nr ISBN: 978-83-8075-032-6